Pani Drops latała jak opętana po rzeszowskim centrum
handlowym...korzystając z dobrodziejstw marek, których butik w kozim
grodzie nie zagościł...ozdoba do włosów na niedzielne
chrzciny...kokardki, kwiatuszki...czy ja oby nie jestem za stara?!
Jej
wzrok zatrzymał się na opasce z woalką...Jakie to cudowne! Dlaczego ja
już po ślubie?! Zbędny już dawno gadżet wylądował jednak na głowie pani
Drops i nie mógł się oderwać...Kup sobie...założysz na chrzciny...hojnie
proponował zirytowany już mąż...ale to mi nie pasuje...musiałabym kupić
nową sukienkę...nie sukienkę...najlepiej kostium a'la chanel...ale
dobierać strój do dodatku?! Sprowadzając się na ziemie pani Drops zadała
sobie pytanie retoryczne...i opamiętała się...Kup...jeśli tak
bardzo ci się podoba...Ale...

